|
25 stycznia 1904 roku, wraz z towarzyszem z
nowicjatu, bratem Anastasiem da Roio, i prowincjałem, ojcem Pio da
Benevento, Ojciec Pio przybył do Sant’Elia a Pianisi, by rozpocząć
naukę retoryki i filozofii. Ten konwent jest miejscem, w którym po San
Giovanni Rotondo Ojciec Pio przebywał najdłużej, bo prawie cztery lata.
Do tego urokliwego
molizańskiego miasteczka dojeżdża się stromą, krętą drogą. Wąskie
uliczki, niewysokie zabudowania, a z
dala widoczny duży kościół i klasztor ojców kapucynów. Jest to konwent dwóch świętych kapucynów. Wśród obrazów
zdobiących korytarze, pojawia się portret ojca Raffaele da
Sant’Elia a Pianisi, który tutaj mieszkał w latach 1865-1886 i zmarł w
opinii świętości 6 stycznia 1901 roku. Rozpoznać w nim można mnicha z
monumentalnego pomnika sprzed kościoła. Mimo że
Ojciec Pio wstąpił do klasztoru dwa lata później, istniała między nimi
szczególna duchowa więź, poświadczona przez Ojca Pio dedykacją
pochwalną, napisaną przez niego w San Giovanni Rotondo 5 kwietnia 1956
roku, a przechowywaną właśnie tutaj: „O wybrana i czysta duszo ojca
Raffaele, nie byłem godzien znaleźć się wśród tych, którzy Cię znali w
Twym doczesnym pielgrzymowaniu, lecz dziękuję Bogu, że pozwolił mi
poznać Ciebie poprzez zapach Twoich cnót. Twoje życie ujmuje moje myśli
i moje serce, i zapewne miłym będzie Bogu to, że mogę nawet w
minimalnym stopniu Ciebie naśladować”. Przemierzając klasztorne korytarze dochodzi się do celi Ojca Pio, przedostatniej w długim rzędzie zakonnych pomieszczeń, wyposażonej jedynie w niezbędne i ubogie sprzęty.
To tutaj w 1905 roku
miał miejsce przerażający fakt, o którym tak opowiadał Ojciec Pio:
„Podczas studiów filozofii znajdowałem się w Sant’Elia a Pianisi.
Pewnej letniej nocy, po odmówieniu modlitw na jutrznię, miałem otwarte
okno i drzwi z powodu wielkiego upału. Usłyszałem hałasy dochodzące,
jak mi się zdawało, z sąsiedniej celi. Co o tej godzinie robi brat
Anastasio? – pytałem sam siebie. Myśląc, że czuwa na modlitwie,
zacząłem odmawiać Różaniec święty. Hałasy stawały się coraz
głośniejsze, postanowiłem więc zawołać współbrata. Tymczasem poczułem
silny zapach siarki. Podszedłem do okna i zawołałem: Bracie Anastasio!,
Bracie Anastasio! – jednak bez zbytniego podnoszenia głosu. Gdy nie
otrzymałem odpowiedzi, cofnąłem się i zobaczyłem, że przez drzwi
wchodzi olbrzymi pies, z pyska którego dobywa się gęsty dym. Padłem na
wznak na łóżko i wtedy usłyszałem, jak mówi: „To on, to on”. Gdy tak
leżałem, ujrzałem, jak bestia wyskakuje przez okno na dach budynku
znajdującego się naprzeciw, a następnie znika”. Kolejnym
miejscem, w którym często przebywał Stygmatyk, był chór. Tu również
wydarzyło się coś niezwykłego, o czym Ojciec Pio – kleryk pisał do
swego duchowego przewodnika, ojca Agostina da San Marco in Lamis:
„Jakiś czas temu przydarzyło mi się coś niezwykłego. Kiedy byłem na
chórze wraz z bratem Anastasiem, było to około godziny 23, 18 dnia
ubiegłego miesiąca (styczeń 1905 roku), znalazłem się nagle daleko, w
jakimś bogatym domu, w którym umierał ojciec, a jednocześnie rodziła
się córka. Ukazała mi się Matka Najświętsza, która powiedziała: „Tobie
powierzam to stworzenie. Szlachetny kamień w surowym stanie. Obrób go,
wygładź, uczyń błyszczącym, na ile będzie to tylko możliwe, ponieważ
pewnego dnia będę chciała się nim przyozdobić...”. „Jak będzie to
możliwe, skoro jestem jeszcze zwykłym klerykiem i nie wiem, czy będę
miał szczęście i radość zostać kapłanem? Jak będę mógł zająć się tą
dziewczynką, tak bardzo oddaloną?” Maryja dodała: „Nie wątp, ona
przyjdzie do ciebie, ale najpierw spotkasz ją u św. Piotra w Rzymie”.
Po tych słowach znalazłem się znów na chórze”. Klasztorny kościół konsekrowany był w 1690 roku, nosi wezwanie
św. Franciszka. W głównym ołtarzu dominuje obraz Matki Bożej
Niepokalanej. Wśród modlący się przed nim, przez kilkadziesiąt lat był wspomniany już Sługa Boży,
ojciec Raffaele da Sant’Elia a Pianisi, po śmierci złożony w tutejszej
krypcie. Z pewnością Ojciec Pio podczas swojej czteroletniej bytności w
tym miejscu kilka razy dziennie spoglądał na wizerunek ukochanej Maryi.
|